Skończyła się era SK Gaming. Na dodatek bardzo nieelegancko!

SK Gaming (wcześniej Luminosity) wygrali dwa ostatnie majory. Przez długi czas zdominowali scenę CS:GO tak, jak wcześniej zrobiło to Fnatic. Jednak ich era właśnie się skończyła i to w bardzo nieelegancki sposób.

SK Gaming ostatni turniej wygrali w lipcu 2016 roku. Pół roku temu sięgnęli po zwycięstwo w ESL One w Kolonii, czyli ostatnim majorze. Od 6 miesięcy nie zwyciężyli w żadnych innych zawodach. Co prawda zajmowali drugie i trzecie miejsca, ale nikt nie będzie o tym pamiętał. Pamięta się tylko zwycięzców.

Co ciekawe, spadek formy zaczął się w momencie, w którym Brazylijczycy zamieszkali w nowy gaming housie w Newport Beach. Nie chcę wysnuwać pochopnych wniosków, ale myślę, że może mieć to związek. Teraz nie chcę się na ten temat rozpisywać. Szykuje osoby tekst o idei gaming house’ów, która – moim zdaniem – jest zła.

Ale wróćmy do tematu

Era SK Gaming dobiegła końca. Skończył się czas dominacji Brazylijczyków, którzy nie mieli sobie równych. To nic dziwnego, każdą drużynę to czeka. Tak samo było z NiP-em i Fnatic i tak samo jest z SK Gaming. Pytanie brzmi – dlaczego tak się stało?

Powodów jest pewnie co najmniej kilka. Przede wszystkim Brazylijczycy przestali zaskakiwać. W pewnym momencie praktycznie nikt nie radził sobie w grze z nimi. Byli bardzo dobrze przygotowani taktycznie i to stanowiło o ich sile. Ale zatrzymali się w miejscu. Nadszedł moment, w którym rywale wiedzieli już, jak przygotować się na SK Gaming.

Po drugie, zniknęła chemia między zawodnikami. Nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale wydaje mi się, że FalleN i spółka po prostu przestali się lubić. Wiele razy wspominali o przyjaźni między sobą. Opowiadali, w jak trudnych warunkach przyszło im trenować. Jak razem starali się coś osiągnąć. Nagle, w przeciągu pół roku, wygrali dwa majory (każdy po 500 tys. dolarów), zamieszkali w wielkim domu i… wszystko się popsuło. Trudno znaleźć motywację gdy nie miało się nic, a teraz ma się niemal wszystko.

Świetnie obrazuje to sytuacja, która miała miejsce wczoraj wieczorem

Serwis HLTV.org napisał o tym, że jeden z zawodników SK Gaming – Lincoln ‘fnx’ Lau – na finałach ECS zostanie zastąpiony przez byłego gracza FaZe – Ricardo ‘fox’ Pacheco. Sama informacja, choć lekko zaskakująca, nie jest specjalnie szokująca. To, co wywołało prawdziwą burzę, to wpis fnx’a na Twitterze:

Okazuje się, że Brazylijczyk nic nie wiedział o tym, że ma zastać zastąpiony. O całej sytuacji dowiedział się właśnie z HLTV.org. Trudno w takiej sytuacji mówić o dobrej atmosferze w drużynie i wielkiej przyjaźni. W ten sposób kończy się zespół, który bez wątpienia przeszedł do legendy CS:GO. Jednak era SK Gaming to zamknięty rozdział i nie wierzę, aby mieli jeszcze kiedyś tak dominować. Na pewno będą w czołówce, ale mogą zapomnieć o wygrywaniu każdego turnieju.

Mi jest z tego powodu szczególnie smutno. Uważałem FalleNa za jednego z największych dżentelmenów w świecie Counter-Strike’a. Uważałem…

Aktualizacja:

Według brata Fera, cała sytuacja jest jedną wielką pomyłką. Decyzja miała zostać przekazana wszystkim zawodnikom na poniedziałkowym spotkaniu. Wcześniej drużyna poinformowała o tym ECS i to właśnie stamtąd wyciekła nowina. Oficjalna informacja miała zostać najpierw przekazana zawodnikowi. Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego organizator turnieju dowiaduje się o tym przez samym graczem. Czy naprawdę potrzebne są do tego oficjalne spotkania?


Fot. ELEAGUE