Counter-Strike: Global Offensive

Szalone tygodnie w świecie CS:GO. Kto stracił, a kto zyskał?

Ostatnie tygodnie w świecie Counter-Strike: Globa Offensive były iście szalone. Tak wielu zmian na profesjonalnej scenie nie było już od dawna. Kto zyskał, a kto stracił na transferach?

Jeśli ktoś śledzi profesjonalną scenę CS:GO, to powinien doskonale zdawać sobie sprawę, do jak wielu zmian doszło w najlepszych drużynach świata. Nie wszystkie zostały jeszcze sfinalizowane, ale mamy już pewność, że nastąpią. Jednak nie każdy może być z nich zadowolony.

Francuski super-team

Do ogromnych zmian doszło na scenie francuskiej. Już przed majorem mówiło się, że gracze EnvyUs i G2 połączą się w jeden bardzo mocy zespół, przynajmniej w teorii. Do roszad rzeczywiście doszło i już mogliśmy zobaczyć pierwsze tego efekty. Ale na początku przyjrzymy się samym składom. G2 Esport to aktualnie: Shox, KennyS, Boddy, NBK oraz ApeX. W teorii – bardzo mocna drużyna, która ma szansę nawiązać do czasów legendarnego niemal składu VeryGames. Ale wiadomo, że teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Wielokrotnie przekonaliśmy się już, że piątka bardzo skillowych graczy to nie zawsze jest przepis na sukces. Pokazały to pierwsze mecze Francuzów, w których przegrali między innymi z Fnatic, Heroic czy też… EnvyUs. Ale nie można ich oceniać po tygodniu wspólnej gry. To za mało, aby się zgrać, aby przygotować odpowiednie taktyki, aby poczuć chemię w zespole.

G2 Esports CS:GO

Tylko czy rzeczywiście nowe G2 jest w stanie zdominować scenę? Czy są w stanie wskoczyć na stałe do TOP5, a może nawet TOP3 najlepszych zespołów? Mocno w ta wątpię. Jestem pewien, że będą solidną drużyną, z którą każdy będzie musiał się liczyć, ale wielkich sukcesów nie osiągną. To tak, jakby wziąć silnik z Ferrari, wsadzić go do ciężarówki i zamontować opony z rajdów. Jest moc, jest wytrzymałość, a wszystko to okraszone przyczepnością. Ale dobry samochód z tego nie wyjdzie. Nie da się stworzyć drużyny, w której każdy będzie zdobywał po 30 fragów. Ale z ciekawością będę śledził ich poczynania i mam nadzieję, że się mylę, bo lubię Francuzów.

EnvyUs – odpadki z francuskiej sceny

Trudno inaczej określić to, co zostało z EnvyUs. To po prostu odpadki z francuskiej sceny. Ale czy to źle? Niekoniecznie. Biała czekolada też powstaje z odpadków tego, co zostaje z produkcji normalnej czekolady. Czy to oznacza, że jest gorsza? Nie, jest inna. Happy, Sixer, ScreaM, RpK i xms udowodnili, że potrafią grać. Dało się to zauważyć przede wszystkim w meczach z G2, w których – nie ma co ukrywać – mieli dodatkową motywację. ScreaM niemal samodzielnie zmiótł ich z powierzchni ziemi, ale pozostali gracze także stanęli na wysokości zadania. Ale to oczywiście dopiero początek ich wspólnej gry i nie ma co wyciągać daleko idących wniosków, że np. są lepsi od G2. Na pewno nie raz zaskoczą i mogą być „czarnym koniem” wielu zawodów. Dużo będzie zależało od ScreaMa, a jego forma jest niestety nierówna.

NiKo w FaZe – w końcu!

Na początku do FaZe miał trafić ScreaM. Negocjacje spalił jednak na panewce i finalnie do europejskiego składu dołączy NiKo. Nastąpi to dopiero po DreamHack Las Vegas i skład pierwszy raz zobaczymy na dużym turnieju w trakcie IEM Katowice. Prawdę mówiąc, dziwię się, że Bośniak był „planem B” dla FaZe. Jestem przekonany, że jest on zawodnikiem dużo lepszym, a przede wszystkim dużo bardziej stabilnym od ScreaMa. NiKo niemal nie zdarzają się słabe mecze. Powiem więcej – od kilku tygodni miałem w planach napisanie całego tekstu o tym, jak Bośniak marnuje się w Mousesports i musi stamtąd jak najszybciej odejść, jeśli nie chce zmarnować swojej kariery. Cieszę się, że w końcu tak się stało. FaZe może być teraz niezwykle mocną drużyną, która powalczy o wygranie niejednego turnieju. Tym bardziej, że Karrigan świetnie ich poustawiał i uporządkował ich grę. Trzeba im tylko dać trochę czasu. Najlepszych drużyn świata nie tworzy się tygodniami, a miesiącami lub nawet latami.

Nowe/stare Fnatic – koniec telenoweli?

Szwedzka scena CS:GO to w ostatnich miesiącach prawdziwa telenowela – tragiczne odejścia, powrotu, wyznania miłości i obietnice poprawy. Najpierw JW, KrimZ i Flusha odchodzą z Fnatic, potem jeden z nich wraca, a po kolejnych tygodniach pozostała dwójka ma dość grania z Pronaxem (nie dziwię się!) i wraca do byłych kolegów. Były łzy wzruszenia, przytulasy i piękne słowa – jestem tego pewien. Ale czy wróci stare Fnatic, które potrafiło wygrać 6 kolejnych turniejów, w których brali udział? Scena od tamtego czasu mocno poszła do przodu. Wielu zawodników, a za nimi wiele zespołów znacząco podniosło swój poziom i na pewno nie będzie im łatwo. Aklimatyzacja na pewno przebiegnie dużo szybciej, ale nie wierzę w to, że wrócą dawne momenty świetności. To już nie są ci sami zawodnicy.

Co jeszcze?

Odejście NiKo bardzo mocno dotknęło Mousesports. Myszy staną się teraz dużo słabszą drużyną i nie zdziwię się, jeśli będą mieli problemy z awansowaniem na największe turnieje. Nie można też zapomnieć o zmianach na amerykańskiej scenie. Hiko dołączył do OpTic, co moim zdaniem było dobrym ruchem. Zawsze ceniłem umiejętności Amerykanina i jestem przekonany, że jest mocno niedoceniany. Oczywiście Felps dołączył do SK Gaming, ale to było wiadome już od dawna. Nawet ze stand-inem Brazylijczycy byli bardzo mocni, więc na pewno utrzymają się w TOP3 świata. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

A co Wy myślicie o ostatnich zmiana na profesjonalnej scenie Counter-Strike: Global Offensive?

Jeśli podobał Ci się mój tekst, to możesz mnie śledzić w mediach społecznościowych na: Twitchu, Facebooku, Twitterze, Instagramie lub Google+