Cieszę się, że Starix odszedł z Natus Vincere. To nowe otwarcie dla zawodników

Na początku pomyślałem, że odejście Starixa z Natus Vincere (NaVi) to zła decyzja. Ale im więcej czytałem o drużynie i oglądałem filmów na jej temat, tym bardziej zacząłem się z tym podejściem zgadzać.

Problemy NaVi rozpoczęły się w momencie, w którym do drużyny dołączył S1mple. Jednak nie sądzę, aby Ukrainiec był czemukolwiek winny. To Valve zrobiło NaVi sporego psikusa, o czym pisałem już w felietonie „Co NaVi ma wspólnego z małżeństwem i stekiem?”. W skrócie – wcześniej drużyna miała tak naprawdę dwóch prowadzących: Zeusa i Starixa. W pewnym momencie Guardian i spółka najwyraźniej stwierdzili, że sam Starix sobie poradzi i postanowili wziąć do zespołu S1mple’a w miejsce wspomnianego Zeusa. Zostało to ogłoszone dokładnie 4 sierpnia 2016 roku. Zaledwie 2 tygodnie później Valve wprowadziło zmianę, według której trenerzy nie mogą się już komunikować z zawodnikami w trakcie rund. Przez to NaVi stracili obu prowadzących i rolę musiał przejąć Seized, który był IGL-em już w 2013 roku.

W tym momencie sytuacja wyglądała tak, że Starix starał się przygotowywać Seizeda do prowadzenia zespołu w taki sposób, w jaki on chciał. A musicie wiedzieć, że Starix był trenerem, który do zagadnień podchodził w sposób niemal naukowy, bardzo taktyczny i przemyślany. W takiej sytuacji wprowadzenie własnych założeń nie jest aż takie trudne, bo wiadomo, co chce się osiągnąć. Ale już przekazywanie taktyki przez inną osobę, w tym przypadku Seizeda, jest zadaniem co najmniej karkołomnym.

Nie byłoby problemu, gdyby system działał

Jednak w tym przypadku tak nie było i jestem pewien, że Starixowi coraz trudniej było się przebić ze swoimi pomysłami. Postawmy się na miejscu zawodników. Co chwile przegrywacie i założenia taktycznie nie działają. Czy w takiej sytuacji słuchalibyście trenera? Po ostatnich wynikach Natus Vincere doskonale widać, że zgrzytało i to porządnie. Jedynym sukcesem NaVi było wygranie ESL One w Nowym Jorku. Co prawda zajęli trzecie miejsce na Epicenter, ale już na majorze odpadli w ćwierćfinale. Z pewnością drużyna z takimi zawodnikami ma dużo większe ambicje i bardzo słusznie, bo powinna mieć.

Właśnie dlatego odejście Starixa było – w moim odczuciu – decyzją słuszną

Nie dość, że jego pomysły nie działały, to najprawdopodobniej nie miał już siły przebicia. Czasami niektóre pomysły po prostu się wyczerpują i nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić. Niestety, nie oznacza to koniec problemów z NaVi. Zawodnicy potrzebują jeszcze czasu. Moim zdaniem Seized powinien dostać od kolegów spory kredyt zaufania. Niech zacznie prowadzić zespół w taki sposób, w jaki on to widzi. Na pewno nie będą od razu wygrywać, ale jest szansa, że z czasem będzie coraz lepiej. Jeśli nie, to Natus Vincere będą musieli szukać nowego prowadzącego.

Foto: Epicenter