Przyszłość The Sims odkryta. Koniec plotek o „piątce” i 26 lat kultowej symulacji

Seria The Sims to bez wątpienia fenomen w świecie wirtualnej rozrywki, który dla milionów graczy stał się czymś znacznie więcej niż tylko grą. To tysiące godzin spędzonych na budowaniu domów, tworzeniu rodzin i snuciu cyfrowych opowieści. Ostatnie miesiące w sieci upłynęły jednak pod znakiem niepewności i gorących dyskusji. Spekulowano, że Electronic Arts (EA) oraz studio Maxis szykują się do wygaszenia wsparcia dla legendarnej już „czwórki” na rzecz wyczekiwanego The Sims 5. Rzeczywistość okazuje się jednak inna, a deweloperzy postanowili wreszcie wyłożyć karty na stół, publikując obszerny wpis wyjaśniający przyszłość uniwersum.

Project Rene to nie następca

Najważniejszą informacją, która ucina wszelkie domysły, jest status tajemniczego Project Rene. Przez długi czas fani wierzyli, że pod tą nazwą kodową kryje się pełnoprawna, piąta odsłona cyklu. Twórcy jednak stawiają sprawę jasno: Project Rene nie jest The Sims 5. Produkcja ta, rozwijana w ścisłej współpracy ze społecznością testerów, ewoluowała w zupełnie nowym kierunku. Zamiast klasycznego sequela, otrzymamy tytuł nastawiony na aspekty społecznościowe i zabawę wieloosobową.

Deweloperzy w emocjonalnym tonie przyznali, że nigdy nie spodziewali się, iż ich marka rozrośnie się do tak wielkiego uniwersum pełnego humoru i chaosu. Dlatego Project Rene ma stanowić odrębne doświadczenie – „mobilną, integrującą grę”, która pozwoli Simmerom na bezpośrednie kontakty z innymi graczami i wspólną eksplorację świata. Nie jest to więc zamiennik dla głębokich, jednoosobowych symulacji, do których przyzwyczaili nas przez lata, a raczej nowa gałąź w rodzinie produktów Sims.

Dalsze życie The Sims 4

Co w takim razie z wydaną w 2014 roku „czwórką”? EA uspokaja: rozwój tej ponad 10-letniej produkcji nie jest w żaden sposób zagrożony. Firma oficjalnie ogłosiła odejście od liniowego modelu wydawania kolejnych, numerowanych części gry. Zamiast tego, The Sims 4 będzie rozwijane równolegle z nowymi projektami. Potwierdzeniem tych słów jest zapowiedź kolejnego dodatku zatytułowanego „Royalty & Legacy”.

Decyzja ta wydaje się uzasadniona biznesowo. Od momentu przejścia na model free-to-play w październiku 2022 roku, gra przyciągnęła ponad 16 milionów nowych użytkowników. To dowód na to, że mimo upływu lat, tytuł wciąż ma ogromny potencjał przyciągania nowych fanów, a deweloperzy zamierzają nadal dostarczać aktualizacje i świeże treści dla zapaleńców.

Ćwierć wieku satyry na konsumpcjonizm

Trudno uwierzyć, że ta saga trwa już ponad dwie dekady. 4 lutego minęło dokładnie 26 lat od premiery pierwszej części The Sims, która zadebiutowała w 2000 roku. Will Wright, legendarny twórca serii, w wywiadzie dla The New York Times z 2025 roku wspominał, że u podstaw gry leżała satyra na amerykański konsumpcjonizm. Wright nigdy nie postrzegał swojego dzieła jako optymistycznej wizji życia.

„Zawsze myślałem o The Sims jako o nieco sarkastycznej nostalgii za przeszłością, która nigdy tak naprawdę nie istniała” – tłumaczył twórca.

Mechanika gry, w której kupujemy kolejne lodówki i telewizory w nadziei na szczęście, tylko po to, by patrzeć, jak te sprzęty się psują, miała obnażać pustkę materializmu. Mimo tego gorzkiego podtekstu, gra stała się globalnym hitem. Pierwsza część sprzedała się w nakładzie ponad 41 milionów egzemplarzy w zaledwie cztery lata, dając podwaliny pod kolejne sequele – The Sims 2 i The Sims 3.

Kreatywność ponad wszystko

Siłą napędową marki od zawsze była społeczność. Lyndsay Pearson, wiceprezes ds. kreatywnych we franczyzie, związana z EA od 2002 roku, podkreśla, jak ważną rolę odegrali sami gracze. W pierwszej części gry, gdzie utrzymanie simów przy życiu było sporym wyzwaniem, fani szybko zaczęli szukać sposobów na wyrażenie siebie. To właśnie wtedy narodziła się scena moderska. Gracze, wykorzystując dostępne narzędzia, zaczęli wprowadzać do gry własne skórki i stroje, dodając warstwę narracyjną, której deweloperzy początkowo nie przewidzieli.

Dziś The Sims to potężna platforma kreatywna, pozwalająca na zostanie milionerem w jedną noc, szybki awans w korporacji czy znalezienie wielkiej miłości. Wpływ marki wykracza już nawet poza gry wideo – w 2024 roku pojawiły się doniesienia, że Margot Robbie jest zaangażowana w produkcję filmu opartego na tym uniwersum. Przyszłość Simsów, choć inna niż wielu zakładało, zapowiada się niezwykle dynamicznie, łącząc w sobie stabilny rozwój „czwórki”, eksperymentalny Project Rene oraz ekspansję na nowe media.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *